poniedziałek, 31 marca 2014

Synku... kiedyś pisałam do Ciebie nie wiedząc kim jesteś, jak masz na imię, jak wyglądasz, ile masz lat. Wyobrażałam sobie setki razy... Teraz śpisz za ścianą.
Myślałam o tym czy będę umiała Cię pokochać tak po prostu, wychowywać, tłumaczyć świat. Być przy Tobie w każdej chwili tej dobrej i tej złej, a których będzie więcej nie miałam pojęcia. Teraz wiem, że taki bilans nie ma racji bytu.
Od pierwszej chwili kiedy Cię zobaczyłam znałam już odpowiedź na wiele z pytań. Jeden najważniejszy dzień w moim życiu dał mi Synka o ciemnych oczach, włosach i najbardziej rozbrajającym uśmiechu pod słońcem. Każdy kolejny dzień przynosił odpowiedzi na inne pytania. Pojawiają się ciągle nowe. Nie znam jeszcze rozwiązania, ale wiem, ze się nie poddam nigdy, że zrobię wszystko żeby ten Twój świat poukładać.
Potrafisz rozśmieszyć mnie do łez, a kiedy się do mnie przytulasz i czuję Twoje ciepłe rączki na twarzy to chciałabym zatrzymać czas... Chociaż nie umiem oddać siły tego co czuję, wiem, że to dla takich chwil warto żyć. Uczysz mnie miłości każdego dnia, testujesz moją cierpliwość do granic wytrzymałości serwując mi cały wachlarz swoich emocji. Jakbyś chciał mnie sprawdzić czy dam radę, czy nie skapituluję.
Nigdy. Za każdym razem, kiedy patrzysz na mnie wiem, że Ty wiesz, że ja Cię kocham ponad wszystko i mino wszystko. Za wszystko. Bez wyjątku. Bo Jesteś. Po prostu. I tylko to się liczy. A bycie Twoją Mamą to najpiękniejsza rola jaką mam do odegrania w życiu. Wiesz o tym prawda, Szczęście Ty Moje Największe...?