piątek, 31 stycznia 2014

Koniec stycznia cztery lata temu był tak samo mroźny i biały. Były sanki z oparciem, był błękitny kombinezon z misiem, błękitna czapa z białym kożuszkiem. Z ubrań Mały wyrósł, sanki już bez oparcia mamy od paru dni i "ślizg" teraz króluje. Tylko radość i szczęście naszego Synka na widok białego puchu niezmienne. Zmieniło się wtedy całe nasze życie. A na śnieg i związane z nim atrakcje cieszymy się tak samo jak On.