czwartek, 11 października 2012

Jesień. A ja ciągle tkwię jeszcze w lecie, myślami i na blogu. Szybko to muszę zmienić. Jeszcze tylko ostatnia notka o lecie, bo pod koniec wakacji wydarzyła się wielka rzecz: Bibik nauczył się jeździć na dwóch kółkach. Tadam! Dumni strasznie byliśmy, a on sam omal nie “pęknął” z tej dumy. Sam poprosił o odkręcenie kółek, wcześniej było już kilka nieudanych prób, ale z płaczem i darciem się: “tata ty mnie nie puszczaj!” więc kółka wracały na swoje miejsce. W ten wielki dzień nasz Synuś po prostu wsiadł na rower, chwilę jechał niepewnie, pierwsza próba i złapał równowagę. Kilka upadków, ale obyło się bez łez, tylko krzyki były znowu, ale inne: “tata ty mnie nie trzymaj!”. Potem było zadawane w kółko pytanie: “a czemu mama umiem już jeździć na dwóch kółkach?”, nawet o 6.20 rano budził nas tym pytaniem.
Pamiętam wszystkie Jego małe sukcesy: odstawienie pieluchy w nasze pierwsze wakacje i butelki, samodzielne spanie, nauczenie się wysmarkiwania nosa, obierania marchewki, krojenia ogórka, smarowania chleba, poznawanie literek, cyfr… mogłabym tak wymieniać bez końca. Cieszę się z tego bardzo, ale coś mnie ściska w gardle kiedy patrzę na nasze pierwsze zdjęcie naszego Małego Chłopca. Uśmiech i iskry w oczach te same. Jest tylko troszkę starszy nasz Duży Chłopiec, zmienia się. Nasze największe szczęście i to się nie zmieni nigdy.









17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Teraz tak pogina na tym rowerku, że aż się kurzy, na wiosnę będzie trzeba kupić już większy.

      Usuń
  2. fajny ten Wasz synek:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wy, Rodzice, jesteście cudowni!!! Tak jak i Wasz Synuś!

    OdpowiedzUsuń
  4. Znów pięknie, wzruszająco i magicznie. I dlatego wciąż TU zaglądam :)) Nieśmiało zapraszam do mnie. Miło będzie mi Cię gościć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądaj, zaglądaj. A z zaproszenia chętnie skorzystam.

      Usuń
  5. Kochać i kochanym być to pragnienie dla którego warto żyć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Być świadkiem rozwoju własnych dzieci - bezcenne...:)
    Wilczomleczek

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo dla Bibika:-)!
    Celebrowanie takich właśnie sukcesów dzieciaków to istna magia, ja ostatnio celebrowałam pierwszy uśmiech mojego synka - chwila bezcenna, a mi uśmiech nie schodził długo z twarzy:-))).
    Pozdrawiam ciepło i słonecznie.
    Moniuszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie Kochana jak się czułaś widząc ten pierwszy uśmiech. Ściskam!

      Usuń
  8. Moja królewna choć starsza od Bibika na rowerze jeszcze nie jeździ ale to pewnie jeszcze nie jej pora. Ale wiem co to znaczy pękać z dumy. Nigdy nie zapomnę jak tańczyła w przedszkolu tango, ja miałam robić zdjęcia ale w gardle tak mnie ścisnęło a oczy zaszły łzami, ze ze zdjęć wiele nie wyszło. Z drugiej strony to niesamowite jak na nas rodziców działają te małe sukcesy niby nic a tak wiele :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie jej czas, wsiądzie i pojedzie :) Ja na pierwszym przedstawieniu Bibika walczyłam ze łzami, z "gulą" w gardle i z nogami jak z waty. Niesamowite uczucie, duma, szczęście i radość, że tam stoi mój Syn. Również pozdrawiam!

      Usuń
  9. Brawo Bibik! ostatnie zdjęcie świetne :)

    OdpowiedzUsuń