wtorek, 31 lipca 2012

Ciekawe czy Bibik pokocha nasz specyficzny Bałtyk tak jak my. Z jego zachwytów nad nawet zimnym morzem i piaskiem, nawet gorącym, mogę wnioskować, że tak. Tylko, że droga nad to morze się dłuży trochę, po pół godzinie pyta kiedy będziemy na miejscu? Książeczki, piosenki, gry, drzemka - dajemy radę. Na godzinę przed celem pytanie pojawia się co parę minut. W końcu docieramy na miejsce. Nareszczie, ufff. “Mama, a kiedy pójdziemy na plażę?” I od początku. Ok, jesteśmy na plaży, “a kiedy ja pójdę do wody, bo jak się kąpam, to jest moje najulubieńsze przecież!”. I tak potrafi bez końca…






8 komentarzy:

  1. Ależ On rośnie :)
    tyria

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczny jest, i rośnie jak na drożdżach

    OdpowiedzUsuń
  3. Uśmiecham się jak oglądam zdjęcia Bibika, jest taki uroczy...i te jego neologizmy:-), które bardzo często umieszczasz w postach...są rewelacyjne. Ja też chyba będę zapisywać teksty małego jak przyjdzie na świat i podrośnie, to świetna pamiątka. Do dziś pamiętam jak moja najmłodsza siostra, będąc małym brzdącem na długopis mówiła godopis. Uwielbiałam te jej słowne przekształcenia i do dzisiaj śmieję się jak tylko sobie je przypominam:-). No tak i znów powstał długi komentarz, ja chyba inaczej nie umiem:-), ściskam.

    Moniuszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroczy, uroczy ;) Zapisuj koniecznie, bo to ucieka potem. Ściskam!

      Usuń
  4. Na plaży, na plaży fajnie jest...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ale czemu woda taka zimna...

      Usuń