piątek, 25 maja 2012

Pytania poważne, bardzo poważne. I te mniej.
Leniwa niedziela tylko we dwoje, leżymy sobie, tulimy się, wcześniej oglądaliśmy różne zdjęcia. Mały pyta:
- Dlaczego twój tata umarł?
- Bo miał chore serduszko.
- A dlaczego płaczesz?
- Bo tęsknie za nim bardzo i chciałabym się do niego móc mocno przytulić.
- Ale masz mnie przecież i możesz się przytulić do mojego taty.
- Tak masz rację Synku, mam Ciebie, Tatę i mam się do kogo przytulić kiedy mi źle, a to jest najważniejsza rzecz na świecie.
- To już mi nie płacz, bo płaczesz.
- Nie będę, a teraz to już ze szczęścia płaczę, że mam takiego cudownego i mądrego Synka.
- Mama, a mi kiedy wylecą te wszystkie części, tu z mnie, na innym kontynencie, jak już umarnę i będę tylko czaszką? Kiedy mama?
- Yyyy... nie wiem...







czwartek, 10 maja 2012

Lato przyszło niespodziewanie. Bibik nie mógł uwierzyć, że może założyć sandałki na gołe stópki, że tylko koszulka i krótkie spodenki, że nic więcej już zakładać nie musi, radocha wielka, aż usłyszałam: "Dziękuję mamo!". Cały dzień na świeżym powietrzu, słońce, beztroska, odskocznia od codzienności. Aparat w ręce i chwile, które są dla mnie najcenniejsze, chwile kiedy patrzę na mojego Synka jaki jest szczęśliwy, jak cieszy się każdym drobiazgiem lub kiedy nagle staje się poważny, zamyśla się. Przeżywa wszystko czego doświadcza bardzo intensywnie: od tego co wywołuje u niego śmiech po to, co doprowadza go do rozpaczy. Staram się być przy nim w każdej z tych chwili, przeżywać wszystko tak jak on, cieszyć się z tych krótkich chwil zapomnienia i pomagać zrozumieć siebie samego, bo to mały człowiek w którym buzują skrajne emocje. We mnie czasami też. Nie ogarniam ich, są we mnie, czasami robię sobie przerwę, taką totalną od wszystkiego. Jednak nie zrobię sobie przerwy od bycia mamą. Nie mogę. Nawet nie chcę, chociaż czasami jest cholernie ciężko.
Mam jednak obok siebie Małego Przyjaciela, który ostatnio rozbroił mnie całkowicie, kiedy to mnie poniosły emocje, spojrzał na mnie i powiedział: "Mama, chodź cię przytulę, będzie ci lepiej". Przytulił, całym swoim małym ciałkiem przylgnął do mnie, usiadłam na podłodze.“Już mama?”; "Nie.";“Potrzebujesz więcej otulania?”; “Tak.” Siedzieliśmy sobą otuleni, a on cierpliwie czekał aż powiem: "Już mi lepiej".
Kiedy on się gubi staram się w taki sposób mu pomóc. A on mi. Nie zawsze nam wychodzi. Jednak staramy się być ze sobą i dla siebie. Jak prawdziwi przyjaciele. Na zawsze.