piątek, 2 grudnia 2011

W któryś dzień zeszłego tygodnia, zasmarkana mama z synem leżeli sobie na podłodze, oglądali i czytali książeczki, trochę się wygłupiali, potem poszli na spacer, bo mieli dość siedzenia w domu. Było trochę zimno już, ale rozgrzali się grając w klasy i zrobili parę zdjęć. Jak już troszkę zmarzli wrócili do domu, gdzie w kuchni znaleźli biedronkę.











6 komentarzy:

  1. Bibik się przykładał do gry widzę :) Skoki jak się patrzy :) Przesympatyczne zdjęcia. Pozdrawiam i ściskam wieczornie :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobało mu się bardzo to skakanie. Również pozdrawiam i dobrej nocki życzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. niby zwykła historia, niezwykłe zdjęcia i emocje :)
    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  4. To brzmi jak bajka, a morał z niej taki, że biedronka podobnie jak podkowa, koniczyna oznacza szczęście. A i koniczynę tu widzę i do tego czterolistną, podwójne szczęście. A i potrójne jak widzi się Bibka w podskokach z mamą. Trzymajcie się cieplutko w te zimowe dni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne zdjęcia naprawdę gratuluję, wszystkie wasze wspólne dni są pełne uroku i smaku.
    Synio prze kochany, ja już się nie mogę doczekać kiedy moja Hania tak będzie szalała :)

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. @Anonimowy - oj, emocji zawsze sporo.
    @Ania K. - nie wiedziałam, że biedronka oznacza szczęście. A my znowu w domu, chorzy. Trzymaj się!
    @MaŁe CoDzieNnośCi - dzięki wielkie. Ani się obejrzysz a nie będziesz mogła za swoją Hanią nadążyć ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń