czwartek, 13 października 2011

Mija miesiąc i dwa tygodnie odkąd mój Chłopczyk chodzi do przedszkola. Zuch. Jest bardzo dzielny, gorzej z mamą. Trochę pracuję, trochę nadrabiam zaległości w domu, trochę czytam, słucham muzyki, zdjęcia porządkuje.
Bardzo tęsknie, ale mam co robić, czas szybko leci. Około 14.00 nerwowo spoglądam na zegarek i przestępuję z nogi na nogę. Jak na skrzydłach lecę do przedszkola odebrać moje Szczęście. A Szczęście jak tylko mnie zobaczy biegnie na łeb, na szyję, z okrzykiem "mama!!!". Żeby zawsze tak do mnie biegł. Będzie. Jednak wiem, że coś się zaczęło zmieniać...
Zawsze muszę go odprowadzić do salki, do dzieci, do pań, czasami się upewnia czy pójdę z nim. Dostaję od niego buziaka, puszcza moją dłoń, wsiąka. W swoje nowe środowisko. Jest pani do której podchodzi i ją chwyta za rękę. A mnie coś chwyta za serce. Mam mieszane uczucia, przeważają te dobre, wiem, że muszę zacząć się przyzwyczajać do dzielenia się nim ze światem, że teraz tyle się zmieni i będzie zmieniało cały czas.
Jednak jedno nie zmieni się nigdy: jestem jego mamą, a on moim Synkiem.




18 komentarzy:

  1. mlody jest swietny!! wszystko zawsze bedzie dobrze!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Twoje posty, uwielbiam sposób w jaki piszesz. Mam wrażenie, że razem z każdym Twoim wpisem, przelewasz dla widzów cząstkę własnego ciepła. Jeżeli można w taki sposób wartościować strony, to Twoje należą do tych, od których bije żar totalnego szczęścia. To niesamowite jaką siłę sprawczą mają treści, z którymi spotykamy się co dnia. Ja, po przeczytaniu jakiegokolwiek z Twoich postów, mam ochotę obściskać wszystkich moich bliskich, którzy są wokoło. Pokazujesz widzom swoją rodzinę w taki sposób, że człowiek odrobinę tej idealności - bo takie odnoszę wrażenie - chce ściągnąć trochę do siebie, do własnego życia, do własnego otoczenia. Tyle miłości, ile ocieka z Twoich postów, nie spotyka się na codzień w newsach na głównych stronach portali informacyjnych, na modowych blogach czy nie wiem, w kolorowej prasie. Wszędzie ta zadziwiająca nowoczesność. Dlatego przecieram szybko oczy i pędzę cieszyć się życiem, w międzyczasie odwiedzając Twoje blogi w oczekiwaniu na kolejne źródełko prostych, ludzkich i pozytywnych emocji.

    Jeżeli mogę zapytać, a nie wiem czy mogę, czy powinnam. Czy Twój synek, którym cieszysz nasze oczy, jest adoptowany? Zgań mnie, sprowadź do porządku, jeżeli naruszam zbyt dalece Twoją prywatność. Ale chciałabym jakoś rzetelniej spojrzeć na te treści. Powtarzam, jeżeli jest to pytanie nie na miejscu, spuszczam głowę i milknę.

    OdpowiedzUsuń
  3. hej,

    bardzo się cieszę na nowy blog :) Uwielbiam Twoje spojrzenie na świat. Wiele nas łączy, m.in przebieranie nogami w okolicach 14.00 i punkt 14.30 start po dziecię do przedszkola :) Moja córeczka też rozpoczęła edukację przedszkolną i też jest... z serduszka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. przystojne Twoje szczęście jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam dzieci i choć jeszcze nie jestem mamą mogę sobie choć trochę wyobrazić co czujesz :) dzielny mały :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. cieszę się na ten blog!!!!!!pzdr

    OdpowiedzUsuń
  7. Honiu, po prostu Cie UWIELBIAM!!!!!
    I cholernie(że pozwolę sobie troszkę zgrzytać w tym ciepłym miejscu:)) się cieszę, że bedziesz pisała znów o Was...na "poczatku" Cie dawno nie widziałam, no z wiadomych powodów droga znalazła finał i zaprowadziła Was...do "przejutrzem" i strasznie mnie to cieszy, bo lubię wasz świat, Wasze spojrzenie na świat, Twoje postrzeganie tego co ważne i najważniejsze...jak się Ciebie czyta to prozaiczne rzeczy nabierają magicznej wartości....i będę czytać i czekać na posty teraz również i tu...i Kibicować mamie podczas pierwszych wzruszeń podczas przedstawień przedszkolnych...:)
    buziaki Słodkie dla Was
    POLA

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie piszesz o Synku. Ja nie mam dzieci, a mimo to się wzruszyłam....

    OdpowiedzUsuń
  9. Też się wzruszyłam! Będę tu ochoczo zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Honiu witam w nowej przestrzeni, zapowiada się cudownie. Będę stałym gościem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dlaczego? bo posiadanie i obserwowanie dziecka jest najwspanialsze na świecie. to emocje nieporównywalne z niczym innym i to widać na tych zdjęciach. z przyjemnością bedę tu zaglądać.
    poprostukasia

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam moje kochane Czytelniczki na nowym blogu, dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam gorąco!
    @Veroni – musi być!
    @Mała – dziękuję, kiedy czytałam to co napisałaś, aż mnie coś w gardle… ;) Ja sobie życzę wielu takich wrażliwych odbiorców i chyba właśnie takich mam! Twoje pytanie jest jak bardziej na miejscu, na moim drugim blogu napisałam kiedyś o tym i to nie jest tajemnica. Możesz napisać do mnie też adres e-mail jeśli tylko masz ochotę. A Anonimowy-Anonimowa pod Twoim komentarzem w sumie odpowiedziała na Twoje pytanie. Mały nie jest z brzuszka, jest z serduszka, tak się to ładnie mówi teraz ;)
    @Anonimowy – ja teraz Synka mam w domu, bo przeziębiony więc wolałam go do przedszkola nie puszczać. No i jak fajnie przeczytać, że mamy coś wspólnego ze sobą, w sumie to bardzo dużo, prawda?
    @Natalii – jest, jest ;)
    @Roksana-t – wiesz, ja czasami to tej "dzielności" powinnam się od niego uczyć.
    @Monina – ja też!
    @Pola Okularnica – Kochana, dokładnie tak jest z tymi blogami jak napisałaś, sama bardzo się cieszę, że w końcu wystartowałam, oby czasu mi starczyło na to pisanie moje. A ja już się wzruszam jak mi śpiewa piosenki z przedszkola ;)
    @Pola, Czytaj z ust – znaczy instynkt macierzyński jest ;)
    @Justyna Jesse L. – z potrzeby jakiejś takiej… Lepiej to ujęła poniżej Nalow :)
    @Anuszka – witam, witam!
    @Sandrula – jak zawsze na posterunku ;p
    @Nalow – dokładnie!

    OdpowiedzUsuń
  13. ukradkiem zerkałam na Twój blog Familijnie a teraz z radością będę tu stałą bywaczką:)
    cudownie opisałaś to co przeżywasz, choć wyraz "cudownie" nie bardzo pasuje to stanu emocji, które opisałaś, bo sa one czasem smutne. doskonale Cię rozumiem będąc mamą przedszkolaka (przedszkolaczki raczej). pamiętam, że rok temu pierwszy tydzień września przepłakałam w domu. nic nie umiałam zrobić nic. nawet miałam pretensje do mam, które jakoś radśnie wychodziły z przedszkola a ja wychodziłam zapłakana. teraz, rok później, jest już o niebo lepiej! także Honoratko - będzie co raz to lepiej, uwierz mi!

    OdpowiedzUsuń
  14. Stula - już jest lepiej, robię postępy, nawet co raz później go odbieram ;) Jednak ciągle muszę być czymś zajęta żeby za dużo nie myśleć i nie tęsknić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Droga Honoratko, Twoja wierna czytelniczka melduje swą obecność na Twoim nowym blogu.Nie wiem czy jeszcze pamiętasz kiedyś zadałam Tobie pytanie "czy bywasz zmęczona swoim dzieckiem"wiesz z perspektywy czasu i wydarzeń,które pojawiły się w moim życiu, człowiek zdaje sobie sprawę, iż są rzeczy ważne i ważniejsze!W odpowiedzi na mój komentarz zaproponowałaś kontakt mailowy, mam nadzieję, że w końcu odważę się i napiszę do Ciebie maila!Pozdrawiam serdecznie z Bielawy,życzę wytrwałości w pisaniu.Justyna&Maja

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam, pamiętam :) Zatem czekam na e-mail, ale Twoje komentarze też będzie fajnie czytać. Również pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń